czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 3 "Wyładniałaś..."

http://www.youtube.com/watch?v=_RWHU3etEu8
Włączcie sobie tą piosenkę jak przeczytacie rozdział na prawdę fajna ;D
Na czas czytania włączcie tą:
http://www.youtube.com/watch?v=cBQqnvz7iz0http://www.youtube.com/watch?v=PJQhDu25Xvw
Miłego czytania ;D
_________________________________________________________________________________
        Siedziałam w kuchni na wysokim krześle.Moje ręce trzymały kubek z sokiem ananasowym.Byłam w piżamie i czekałam na telefon.Właśnie dzisiaj za chwilę ma zjawić się u mnie Kasia z Michałem.6lipca w końcu nadszedł.Mój tata pojechał po nich na lotnisko.Mi nie pozwolił bo musiałam naszykować dla nich pokoi.Kaśka w pokoju będzie ze mną.Tak samo jak Michał.Moje łóżko jest duże i będę spać z Kasią a Misiek na podłodze na materacu.Miejmy nadzieję,że się wyśpi.Na samą tę myśl się zaśmiałam.
-Czemu tutaj tak siedzisz?Jest pare minut po północy.
-Czekam na Kate i Michael'a..
-Aha okej...Mogę poczekać z tobą?
Zapytał Zayn,który dzisiaj nocował u Harrego..
-Spoko,a co robi Hazza?
-Bierze prysznic.
Zaśmiałam się.Ja już znam te jego prysznice.Są dłuższe od mojego siedzenia w łazience.Zayn usiadł na przeciwko mnie i nalał sobie soku.
-Jakie masz plany na jutro?
Zapytał mnie mulat.
-Jutro spędzam dzień z moimi przyjaciółmi..
-A chciałabyś się wybrać ze mną Harrym,Liamem,Lou,Niallem,Danielle,Perrie ,Ell i Taylor nad jezioro?No i jeszcze twoi znajomi..
Uśmiechnęłam się.
-Kto to Danielle,Perrie,Ell i Taylor?
-No więc Danielle to dziewczyna Liama,Perrie to moja przyjaciółka,Ell to dziewczyna Louisa,a Taylor przyjaciółka Harrego..
-Jasne przyjaciółka...Już to widzę..
-Sugerujesz mu coś?
Nagle usłyszeliśmy otwierane drzwi.Pobiegłam tam nie odpowiadając na pytanie chłopaka.Rzuciłam się na Michała bo był najbliżej.
-Jejku duusisz..
Powiedział po angielsku..
-Stęskniłam się..
Oderwałam się od niego i przytuliłam Kasię...
-Wyładniałaś..
Powiedziała.Zaśmiałyśmy się.
-Jaaanse....
-Siema.
Usłyszałam za sobą.Stał tam Zayn i Harry.
-Ahh no tak to Harry i..
-Zayn..
Pisnęła moja przyjaciółka.Jednak potem zakryła usta ręką i patrzyła na nich z niedowierzaniem.
-Jejku wszyscy ich znają tylko nie ja...
Powiedziałam załamana..
-Dobra spokojnie Kate.
Powiedziała Kaśka sama do siebie.Zaśmiałam się.
-Jestem Kate,Katrine jak wolicie.
Powiedziała i podała im ręce.
-Jak widać nas już znasz...
Powiedział Zayn  i uśmiechnął się.
-A no i miałem was wszystkich zapytać czy chcielibyście jutro pojechać z całym One Direction i naszymi przyjaciółkami nad jezioro..?
_________________________________________________________________________________

Rozdział 2 "...Moja narzeczona..."

  http://www.youtube.com/watch?v=Xsz6w7FK2_g
Zawalista ta piosenka ;D
Miłego czytania ;D
________________________________________________________________________

       Chodziłam uliczkami londynu.Było koło 20...Już za dwa tygodnie wakacje i w końcu zobaczę się z Michałem i Kasią.W Londynie jestem już ponad miesiąc.Zapoznałam się tylko z Maya Oven dziewczyną,która chodzi ze mną do klasy.Tylko ona jest jak na razie normalna.Lubię ją i jak na razie jest dla mnie dobrą koleżanką.Jednak mam nadzieję,że to się zmieni i będziemy najlepszymi przyjaciółkami.Słońce zaszło już kilka minut temu.Jednak mi nie spieszyło się do domu.Szłam w stronę parku.Moją drogę oświetlały latarnie.Kilka osób mijało mnie co chwilę.Księżyc świecił blaskiem i odbijał się w oczach przechodniów.Kilka "dresów" przeszło koło mnie na co miałam lekki dreszczyk.Robiło się coraz zimniej.Miałam na sobie spódnicę przed kolano z wysokim stanem,białą koszulkę wpuszczoną w dolną część garderoby i cienki kremowy sweterek.Na nogach widniały czerwone conversy.Jeden z przechodniów za,którym poszłam wzrokiem podprowadził mnie do Nados.Był to bodajże blondyn.Postanowiłam wejść tam i napić się czegoś ciepłego.Stojąc przy kasie czułam na sobie wzrok kilku osób.Nie wiem co się ze mną stało.Kiedyś miałam w dupie co o mnie mówili.
-Witam piękną panią..Coś podać?
Zapytał miły kelner.
-Dzień dobry.Tak na wstępie nie szukam chłopaka.Ale dzięki za propozycję.No i poproszę gorącą herbatę z cytryną.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do najbliższego stolika dla dwóch osób.Wyjęłam mój szkicownik i nie wiem dlaczego zaczęłam bazgrać.Namalowałam aparat.Drugie zajęcie jakie lubiłam było fotografowanie.Od małego lubiłam robić zdjęcia i rysować.Jednak interesuję mnie także modeling.Gdy byłam mała przebierałam się w ubrania mamy i jej buty na obcasie.Zawsze mówiłam,że będę modelką.Szczególnie babci opowiadałam,że będzie widziała mnie w telewizji na wybiegu lub w TOP MODEL.Od niedawna rodzice a szczególnie mama namawiali mnie,abym poszła do programu.Całe szczęście,że się nie zgodziłam.Gdybym to zrobiła nie wiedziałabym,że mamy już z nami nie ma.Było to całe dwa miesiące a ja nie mogę zapomnieć.
-Proszę oto Pani zamówienie.
Powiedziała tym razem kelnerka.Uśmiechnęłam się do niej i podziękowałam.Schowałam szkicownik do torby i zaczęłam pić gorącą ciecz.Oparłam się łokciami o blat stołu i muskałam się gorącym kubkiem w usta.Trzymałam szklane naczynie przy malinowych wargach do tąd,aż zaczęły parzyć.Nagle usłyszałam dźwięk telefonu.Odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
-Taak?
-Siemka Rose!!!
Krzyknęła uradowana Kasia..
-Siemka co u was?
-A nic ciekawego..Poznałaś jakiś ładnych chłopaków?
-Boże Kaśka!Pytasz o to codziennie nie nie poznałam.Mam tylko koleżankę Maye.Fajna nawet.No i właśnie siedzę w Nados i piję herbatę.
Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Dobra nie to jest ważne...Bilet mam zarezerwowany na za tydzień.
-A misiek?
Zapytałam bez zastanowienia.
-Z nim musisz sama pogadać.Na mnie się obraził..
-Co? Dlaczego?
Westchnęłam.Nie lubiłam jak moi przyjaciele się kłócą.
-Bo wiesz widziałam jak całuje się z Amandą...Tym plastikiem no nie.I mu zrobiłam awanturę.A on mi powiedział,że to nie moja sprawa i żebym się odwaliła.No i ja się na niego obraziłam a on na mnie.Nie odbiera telefonu i nie odpisuje na smsy.
Powiedziała przejęta.Zaśmiałam się.
-Rozumiem..Dobra ja muszę kończyć bo zaraz 22 a mnie jeszcze w domu nie ma..
-LoL u nas jest 21...Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i upiłam ostatni łyk napoju.Zostawiłam kilka drobiazgów na stoliku i wyszłam z Nados.Było zimniej niż się wydawało.Przyspieszyłam kroku.Miałam na sobie gęsią skórkę.
Po 30 minutach byłam w domu.
-Gdzie ty się włóczysz?!
Zapytał mnie ojciec od progu..
-Nie krzycz na mnie byłam pozwiedzać Londyn.
-Dobrze Przepraszam.Jutro pojedziesz ze mną do pracy..
-Okej ale po co ja tam?
Zapytałam wchodząc do salonu.Zdziwiłam się gdy zobaczyłam kobietę siedzącą na kanapie.
-To jest Anne...Moja narzeczona.
Byłam lekko zaskoczona.Kobieta wstała i z uśmiechem podeszła do mnie.
-Słyszałam o tobie dużo słońce.Cieszę się,że mogę cię w końcu poznać.
Powiedziała i przytuliła mnie.
-Ja też się cieszę,że się dowiaduję o tej wspaniałej nowinie.
Powiedziałam oddając uścisk.
-Maamo! Ta golarka jest do dupy..
Usłyszałam krzyk ze strony łazienki.Odwróciliśmy się i zobaczyłam chłopaka w samych bokserkach.

Zakryłam usta dłonią i zaczęłam się cicho śmiać.
-Ołłł....Cóż to za piękna niewiasta.?
Powiedział lokers i podszedł do mnie.Nie powiem klatę to on miał nie złą.
-Harry ogarnij czuprynę..To moja córka Rose..Łapy przy sobie.
Powiedział mój ojciec.
-Ahh...no tak coś mi świta.To na nią czekaliśmy ze dwie godziny.Przez co nie zjadłem kolacji o tej porze co zazwyczaj?
-Tak Harry..Ale tak jak powiedział Mark ogarnij się...Ubierz się i zapoznaj z swoją "siostrą"..
Lokers od razu popędził do łazienki a ja do swojego pokoju.Polubiłam go.Łóżko stało przy ścianie na,której widniała brązowa tapeta.Na niej był napis "Tell me something sweet to get me by" Obok tego widniało zdjęcie pięknego Londynu.Obok łóżka było okno przez,które miałam ładny widok na inny dom w,którym paliło się światło.Obok łóżka stało biurko z laptopem i lampką.Jednak po drugiej stronie pokoju widniały drzwi do mojej prywatnej łazienki.Była piękna.Na tej samej kremowej ścianie był ciemny regał z książkami.Podobało mi się to.Na ścianie od południa były drzwi do wejścia do pokoju i szafa z ubraniami.Na drzwiach przywiesiłam zawieszkę "My small world".Usiadłam na łóżku i dopiero teraz dotarło do mnie,że będę dzieliła dom z rozwydrzonym nastolatkiem starszym ode mnie o dwa lata.Jednak głupszym o kilkadziesiąt lat.Chwyciłam moją komórkę i napisałam sms'a to Michała.
"Siemka misiek.Masz mi natychmiast zdać relacje.Jak mogłeś pocałować tego plastika. ;D xoxoxox" Uśmiechnęłam się sama do siebie i włączyłam facebooka.Akurat był Michał.
-No siemka młoda..
-Gadaj!
-No...Sorki muszę lecieć.
Powiedział  i już go nie było.Co za palant.Powiedziałam i zaśmiałam się.Wyłączyłam fejsa i podeszłam do szafy.Wyjęłam piżamę składającą się z białej dopasowanej bluzki i krótkich różowych spodenek dresowych.Włosy rozpuściłam i uczesałam.Spojrzałam w lustro i zmyłam makijaż myjąc potem zęby.Ubrałam wziętą piżamę i na nogi włożyłam moje różowe stopki.Lubiłam ten kolor.Był taki kobiecy i przyjemny.Gotowa do spania wyszłam z łazienki.Miałam włazić do łóżka,ale zachciało mi się pić.Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam,że długo siedziałam w łazience bo już za 10 północ.Po cichu zeszłam na dół.Było ciemno nic nie widziałam.Nie chciałam zapalać światła,aby pies sąsiadów nie zaczął szczekać.Tak wiem idiota ale cóż poradzić.Przez przypadek na coś wpadłam.Raczej nie na coś tylko na kogoś.
-Ałłaa...
Zawył lokers.Mi na szczęście nic nie było.Nagle światło zapaliło się a ja zorientowałam się,że jestem twarzą w twarz z Harrym.Usłyszeliśmy chrząknięcie i popatrzyliśmy w tamtą stronę.Stał tam tata z skrzyżowanymi rękami na piersi i mama Harrego z uśmiechem.Zerwałam sie szybko z Harrego i zobaczyłam,że był on w samych bokserkach.Zarumieniłam się.
-Ja...tylko po picie.
Powiedziałam speszona.
-Jaa....Ja też.
Powiedział chłopak.Chwyciłam za sok ananasowy.Jednak w tym samym momencie co on.Znów ten jebany rumieniec.Wzięłam pierwsza i nalałam sobie do szklanki biegnąc potem do pokoju.Wpadłam tam jak torpeda.Ciekawe co sobie o mnie pomyśli Anne.Masakra.Napiłam się soku i wlazłam pod ciepłą kołderkę.Nie minęło 15 minut a usnęłam.

Obudziły mnie hałasy z pokoju obok.
-Harry!
Krzyknęłam szeptem.Podniosłam głowę i chwyciłam kubek z sokiem.Zza ściany słyszałam śmiechy.Wychyliłam się z pokoju i krzyknęłam na cały korytarz.
-Harry zamknij twarz albo ci pomogę!!!!!
Od razu zrobiło się jakoś ciszej.Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro.Wyglądałam okropnie.Czyli jak zawsze.Chwyciłam szczotkę do włosów i zaczęłam je czesać.Ubrałam się w  kremową bieliznę,krótkie jeansowe spodenki i bluzkę,którą wpuściłam w dolną część garderoby.Na nogi ubrałam czerwone conversy.Włosy uczesałam w wysokiego koka i lekko się pomalowałam.Chwyciłam torbę z flagą anglii i włożyłam do niej książki,szkicownik,słuchawki,krem i telefon oraz portfel.Z tym zestawem zeszłam na dół.Siedziała tam Anne.
-Wybierasz się gdzieś słońce?
Zapytała z uśmiechem.
-Tak muszę iść do szkoły.
Uśmiechnęłam się do niej.
-Ahh no tak.Przepraszam jestem roztargniona.Poczekaj Harreh cię odwiezie.
-Nie nie trzeba..On ma gości...
Powiedziałam.Nie chciałam,aby nie zawoził.
-No i duży samochód.
-Nie.Proszę nie robić robię kłopotu.Wie Pani jak to jest.On jest starszy i na pewno nie chce tracić czasu...Nie trzeba.
-Złotko.Po pierwsze nie mów do mnie Pani.Jeśli chcesz możesz do mnie mówić mamo.Nie chcę się narzucać.
-Dobrze...MaMO
Powiedziałam z uśmiechem.Nikt mi nie zastąpi mamy,ale Anne jest mi już bardzo bliska.
-A Harry to twój brat ma obowiązek cię zawieść.
-Gdzie zawieść?
Zapytał lokers schodząc z góry z czwórką innych chłopków.
-NIGDZIE...Ja muszę iść.Cześć.
Powiedziałam i czym prędzej ruszyłam do wyjścia..Gdy byłam przy furtce wypuściłam powietrze z płuc.Mało brakowało,a bym musiała się z nim męczyć.Po 15 minutach weszłam na teren szkoły.
-Siemka jak tam?
Zapytała mnie Maya.
-W porządku.Poza tym,że tata ma narzeczoną i ona ma syna...
-Ooo a jak się nazywa? PRzystojny?Ile ma lat?
-Harry Styl...coś tam.Taki sobie...I ma 19 lat...
-O boże...To Harry Styles! Ma loczki?
-Takk? Z kąt go znasz?
-Jak to ty nie wiesz.On ma zespół.One Direction.
Zdziwiłam się.Nie słyszałam o tym zespole.Lekcje minęły mi w miarę spokojnie.Gdyby nie to,że na matmie dostałam jedynkę za kartkówkę.No cóż zdarza się.Moja pierwsza jedynka w nowej szkole..Ojciec mnie zabije.Pomyślałam.Wyszłam ze szkoły i ruszyłam w strone domu.Nie minęło 15 minut i już byłam pod bramą.Weszłam do domu i krzyknęłam.
-JEEESTEM!!
Weszłam do salonu i zobaczyłam tylko Anne.
-Hej Rose.Jak w szkole?
-Fatalnie...Dostałam jedynkę z matmy...
-Ehh..Nie pierwsza nie ostatnia.
Powiedziała i uśmiechnęła się.
-Tacie to powiedz.
-Ty mu powiesz a ja go jakoś przekonam,aby nie nakrzyczał za bardzo.
Uśmiechnęłam się.
-Głodna?
-Baardzo...A gdzie Harry?
Zapytałam.
-W studiu.Będzie za godzinę z zespołem.
-A więc to prawda.
Powiedziałam sama do siebie.
-Tak.Zapewne jakaś koleżanka ci powiedziała.Miała racje.Ale dziwne,że ty o nich nie słyszałaś.
-Nie słuchał zespołów.
Powiedziałam z uśmiechem.Anne postawiła mi przed nosem naleśniki  z nutellą.Uśmiechnęłam się do niej szeroko.Zaczęłam pałaszować to co mi dała.Były takie dobre,że jadłam je ponad 30 minut.
-No w końcu..Ile można jeść.
Powiedziała Anne.
-To było takie pyszne,że inaczej się nie dało.
"Mama" się zaśmiała.Gdy szłam na górę drzwi się otworzyły.No i koniec spokoju.Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.Szłam do niego powoli jednak Harry był pierwszy.
-Taaak?
Zapytał.Podbiegłam do niego.
-Oddaj mi to!
-Misiek tak?
-DAWAJ TO MOJE!
Powiedziałam i wyrwałam mu komórkę.
-No siemka już jestem...
-Kto to był..
-Nikt ważny.Po co dzwonisz?
Zapytałam.Chłopcy przyglądali mi się.Dopiero teraz zobaczyłam,że jeden z nich to blondyn,drugi to mulat z postawioną grzywką i pasemkiem,trzeci obcięty na krótko i czwarty brunet z lekko postawioną grzywką.
-Co ty na to?
-C-co? Na co?
-Ehh...Co ty na to,abym przyjechał z Kasią 6 lipca?
-Okej..Już zgoda?
-Tak wyjaśniliśmy sobie wszystko.
-I bardzo dobrze.
-Vas Happin?!
-YES BEBY!
Powiedziałam i zaśmiałam się.
-Ok narka..
-Pa..
Powiedziałam i rozłączyłam się.Podeszłam do Harrego.I przytuliłam go.
-Jeśli jeszcze raz dotkniesz mój telefon to się źle skończy..
Szepnęłam mu do ucha i odsunęłam się od niego.
-To jest Rose...A to Liam,Zayn,Louis i Niall.
Powiedział Harreh.
-Miło mi...
Powiedziałam..
________________________________________________________________________
JEEEEST 2 RODZIAŁ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
<3

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 1 "Muszę was zostawić"

      http://www.youtube.com/watch?v=6BnT_wkuMBA
Miłego czytania...
_______________________________________________________________________
           Zapukałam do domu mojej przyjaciółki.Nienawidziłam się żegnać jednak nie było wyjścia.Czekałam około 5 minut po czym usłyszałam przekręcający się klucz.Przywitała mnie uśmiechnięta Kasia.Rzuciłam jej się na szyję.Jak się okazało w salonie siedział Michał i pił herbatę.Trochę się zdziwili na mój widok.Gdy już oderwałam się od Kate podeszłam do Michała i usiadłam mu na kolanach.Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i takie ruchy są dla nas normalne.Przytuliłam go do siebie.Łzy zaczęły lecieć mi z oczu.

-Coś się stało?
Zapytał Michał.Oderwałam się od niego i kiwnęłam głową na tak.Chciałam wstać ale mi nie pozwolił.
-Mi tak wygodnie..
Uśmiechnęłam się.Kasia usiadła koło nas.
-Bo...Ja...Muszę was zostawić.
Powiedziałam i kolejny potok łez wylał się z moich oczu.
-Co?Jak to?
Zapytał Misiek z niedowierzaniem.
-Jak wiecie moja mama nie żyje.Nie mam tutaj nikogo oprócz was.Jednak mój ojciec twierdzi,że jestem sama i zabiera mnie do Londynu.Tak bardzo nie chcę was zostawiać.
Powiedziałam i wtuliłam się w Michała.Od objął mnie i jedną ręką głaskał moje rozpuszczone włosy.
-Róża..Pamiętasz? "Jestem tego pewny...W głębi duszy o tym wiem,że gdzieś na szczycie góry.Wszyscy razem spotkamy się.Mimo świata,który rani nas dzień w dzień wszyscy razem spotkamy się."
Zanuciła piosenkę grubsona.Uśmiechnęłam się do niej szczerze.Nagle zadzwonił mój telefon.
"Tata"
Zaraz po ciebie będę.Mam nadzieję,że już się pożegnałaś.Czeka nas długa podróż do Warszawy,a potem do Londynu.Pozdrów Marcina i Kasię..."
Westchnęłam.Sms od taty zawsze spoko.A jeszcze leszy gdy nie wie jak nazywa się twój przyjaciel.Postanowiłam odpisać.
"Dobrze...To nie Marcin tylko Michał..-.-"
-Muszę już iść.Przepraszam Was..Nie wiem kiedy się zobaczymy.
Powiedziałam i otarłam łezki.Razem z Michałem i Kasią poszłam do drzwi.
-Trzymaj się tam...Zadzwoń jak dolecisz..
Kiwnęłam głową na tak i przytuliłam Kasię.
-Kocham Cię Kasiu..
-Ja ciebie też.Nie rozklejaj się.Za dwa miesiące wakacje.Wpadnę do ciebie z Michałem.
Oderwałam się od niej bo usłyszałam klakson.Podeszłam do Michała.Przytuliłam go mocno.
-Czuję się zaproszony na wakacje do siebie..
-Tak...Kocham cię..
Powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Tak..Jak ciebie też..
Uśmiechnęłam się i wyszłam z domu Kasi.Weszłam do samochodu bez słowa i położyłam głowę na szybie.
-Chcesz kanapkę?
Zapytał tata.Wzięłam od niego pieczywo z szynką i zaczęłam jeść.Na dworze padało.Krople deszczu odbijały się od posadzki samochodu,szyb i chodnika.To właśnie mnie uśpiło.
       

          Siedziałam w samolocie i zaczęłam rysować.Na początek nie wiedziałam co to jest.Ale po chwili wyszło drzewo.Dalszy obraz wiedziałam jak będzie wyglądać.Był okropny.

         
Po pięciu godzinach wylądowaliśmy.Wzięłam swoją walizkę z odprawy i udaliśmy się do taxi.Nie odezwałam się od czasu pytania o kanapkę.Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.
-Słuchaj Rose...Nie powiedziałem ci wcześniej bo nie chciałaś ze mną gadać.Na wakacje wprowadzi się do nas moja dziewczyna...
Westchnęłam.Nie miałam siły się z nim kłócić.Za oknem panowała zupełna ciemność.Tak samo jak w mojej głowie.Pojedyńcze latarnie oświetlały nam drogę.Zatrzymaliśmy się przy wielkim domu.Nigdy bym nie przypuszczała,że tata mieszka w takim "pałacu" a ja z mamą w domku z dwoma sypialniami.Weszłam do domu,a za mną ojciec trzymający walizki.Dom był ładny.Jednak najładniejszy i tak był mój dom w Polsce do ,której nie wiadomo kiedy wrócę.

Prolog

Skopiuj do nowej karty:http://www.youtube.com/watch?v=7APWPjcnFEMMiłego czytania ;D
________________________________________________________________________
     Śmierć...Strach przed śmiercią jest najgorszym strachem jaki może być.Ciężkie krople deszczu odbijają się o asfalt,wiatr kołyszę lekko gałęziami smutnych drzew.Ludzie idący na chodnikach mają grobowe miny.
     Śmierć...Właśnie śmierć spotkała Julie McFord.Matkę i żonę.Powód był niecodzienny.Kobieta przewróciła się ciągnąc za sobą obrus na,którym był nóż.Wbił się w serce tej uczciwej kobiecie.
     Słone łzy wyciekające z oczy jej córki kapały na twarz już martwej kobiety.17-latka wyjęła z ciała rodzicielki nóż i rzuciła go za siebie.Słychać było jak metalowe narzędzie odbija się od czystych paneli.Brunetka mówiła to mamy,aby jej nie zostawiała.Koło nich była coraz większa kałuża krwi.Ostatnie słowa wypowiedziane z ust Julie skierowane były do córki.
-Kocham Cię..
Powiedziała i już jej nie było z nami na tym świecie.Jej dusza odfrunęła do boga.Płakała żegnając swoją córkę.Szepnęła jej do ucha,aby się nie poddawała.Jednak dziewczyna tego nie usłyszała.Rose zadzwoniła na pogotowie.Zabrali jej matkę do czarnego worka.Dziewczyna była roztrzęsiona.Zadzwoniła do swoich przyjaciół.Usiadła na kanapie i zakryła twarz dłońmi.Czekała.Nagle poczuła jak ktoś ją przytula.Była to Kasia.Przed nią kucnął Michał.Współczuli jej.Kasia miała łzy w oczach.Pani Julie była dla niej jak matka.Kochała ją.Może dlatego,że jej mamy nie było na tym świecie.Zmarła od razu po porodzie jej brata.Gdy o tragedii dowiedział się ojciec Róży od razu zawitał do drzwi Państwa Markowskich gdzie przebywała ich córka.Byli w żałobie.Po tygodniu odbył się pogrzeb.Była cała rodzina,bliscy przyjaciele.Ojciec Rose poinformował ją,że wyjeżdżają.Ta wiadomość niezbyt spodobała się dziewczynie.Miała tu przyjaciół,szkołę.Musiała to zostawić i polecieć z ojcem do Londynu.Znała dobrze język Angielski,ale nie chciała wyjeżdżać.
Jednak jej ojciec był nieugięty.
________________________________________________________________________
Moi drodzy jest prolog.Mam nadzieję,że się spodobał i nikt nie płakał.[Tak jak ja przy pisaniu].Bardzo WAS proszę skomentujcie! <3

wtorek, 2 lipca 2013

Siemka!

Witam moi drodzy!
Mówią na mnie Kramulka ,ale przez grę transfomice nazwałam się Glifi.Po prostu tak jakoś wyszło.Będę dla Was pisać historię pewnej dziewczyny.Jeśli Was zaciekawi PROSZĘ KOMENTUJCIE~!