środa, 3 lipca 2013

Rozdział 1 "Muszę was zostawić"

      http://www.youtube.com/watch?v=6BnT_wkuMBA
Miłego czytania...
_______________________________________________________________________
           Zapukałam do domu mojej przyjaciółki.Nienawidziłam się żegnać jednak nie było wyjścia.Czekałam około 5 minut po czym usłyszałam przekręcający się klucz.Przywitała mnie uśmiechnięta Kasia.Rzuciłam jej się na szyję.Jak się okazało w salonie siedział Michał i pił herbatę.Trochę się zdziwili na mój widok.Gdy już oderwałam się od Kate podeszłam do Michała i usiadłam mu na kolanach.Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i takie ruchy są dla nas normalne.Przytuliłam go do siebie.Łzy zaczęły lecieć mi z oczu.

-Coś się stało?
Zapytał Michał.Oderwałam się od niego i kiwnęłam głową na tak.Chciałam wstać ale mi nie pozwolił.
-Mi tak wygodnie..
Uśmiechnęłam się.Kasia usiadła koło nas.
-Bo...Ja...Muszę was zostawić.
Powiedziałam i kolejny potok łez wylał się z moich oczu.
-Co?Jak to?
Zapytał Misiek z niedowierzaniem.
-Jak wiecie moja mama nie żyje.Nie mam tutaj nikogo oprócz was.Jednak mój ojciec twierdzi,że jestem sama i zabiera mnie do Londynu.Tak bardzo nie chcę was zostawiać.
Powiedziałam i wtuliłam się w Michała.Od objął mnie i jedną ręką głaskał moje rozpuszczone włosy.
-Róża..Pamiętasz? "Jestem tego pewny...W głębi duszy o tym wiem,że gdzieś na szczycie góry.Wszyscy razem spotkamy się.Mimo świata,który rani nas dzień w dzień wszyscy razem spotkamy się."
Zanuciła piosenkę grubsona.Uśmiechnęłam się do niej szczerze.Nagle zadzwonił mój telefon.
"Tata"
Zaraz po ciebie będę.Mam nadzieję,że już się pożegnałaś.Czeka nas długa podróż do Warszawy,a potem do Londynu.Pozdrów Marcina i Kasię..."
Westchnęłam.Sms od taty zawsze spoko.A jeszcze leszy gdy nie wie jak nazywa się twój przyjaciel.Postanowiłam odpisać.
"Dobrze...To nie Marcin tylko Michał..-.-"
-Muszę już iść.Przepraszam Was..Nie wiem kiedy się zobaczymy.
Powiedziałam i otarłam łezki.Razem z Michałem i Kasią poszłam do drzwi.
-Trzymaj się tam...Zadzwoń jak dolecisz..
Kiwnęłam głową na tak i przytuliłam Kasię.
-Kocham Cię Kasiu..
-Ja ciebie też.Nie rozklejaj się.Za dwa miesiące wakacje.Wpadnę do ciebie z Michałem.
Oderwałam się od niej bo usłyszałam klakson.Podeszłam do Michała.Przytuliłam go mocno.
-Czuję się zaproszony na wakacje do siebie..
-Tak...Kocham cię..
Powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Tak..Jak ciebie też..
Uśmiechnęłam się i wyszłam z domu Kasi.Weszłam do samochodu bez słowa i położyłam głowę na szybie.
-Chcesz kanapkę?
Zapytał tata.Wzięłam od niego pieczywo z szynką i zaczęłam jeść.Na dworze padało.Krople deszczu odbijały się od posadzki samochodu,szyb i chodnika.To właśnie mnie uśpiło.
       

          Siedziałam w samolocie i zaczęłam rysować.Na początek nie wiedziałam co to jest.Ale po chwili wyszło drzewo.Dalszy obraz wiedziałam jak będzie wyglądać.Był okropny.

         
Po pięciu godzinach wylądowaliśmy.Wzięłam swoją walizkę z odprawy i udaliśmy się do taxi.Nie odezwałam się od czasu pytania o kanapkę.Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.
-Słuchaj Rose...Nie powiedziałem ci wcześniej bo nie chciałaś ze mną gadać.Na wakacje wprowadzi się do nas moja dziewczyna...
Westchnęłam.Nie miałam siły się z nim kłócić.Za oknem panowała zupełna ciemność.Tak samo jak w mojej głowie.Pojedyńcze latarnie oświetlały nam drogę.Zatrzymaliśmy się przy wielkim domu.Nigdy bym nie przypuszczała,że tata mieszka w takim "pałacu" a ja z mamą w domku z dwoma sypialniami.Weszłam do domu,a za mną ojciec trzymający walizki.Dom był ładny.Jednak najładniejszy i tak był mój dom w Polsce do ,której nie wiadomo kiedy wrócę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz