Zawalista ta piosenka ;D
Miłego czytania ;D
________________________________________________________________________
Chodziłam uliczkami londynu.Było koło 20...Już za dwa tygodnie wakacje i w końcu zobaczę się z Michałem i Kasią.W Londynie jestem już ponad miesiąc.Zapoznałam się tylko z Maya Oven dziewczyną,która chodzi ze mną do klasy.Tylko ona jest jak na razie normalna.Lubię ją i jak na razie jest dla mnie dobrą koleżanką.Jednak mam nadzieję,że to się zmieni i będziemy najlepszymi przyjaciółkami.Słońce zaszło już kilka minut temu.Jednak mi nie spieszyło się do domu.Szłam w stronę parku.Moją drogę oświetlały latarnie.Kilka osób mijało mnie co chwilę.Księżyc świecił blaskiem i odbijał się w oczach przechodniów.Kilka "dresów" przeszło koło mnie na co miałam lekki dreszczyk.Robiło się coraz zimniej.Miałam na sobie spódnicę przed kolano z wysokim stanem,białą koszulkę wpuszczoną w dolną część garderoby i cienki kremowy sweterek.Na nogach widniały czerwone conversy.Jeden z przechodniów za,którym poszłam wzrokiem podprowadził mnie do Nados.Był to bodajże blondyn.Postanowiłam wejść tam i napić się czegoś ciepłego.Stojąc przy kasie czułam na sobie wzrok kilku osób.Nie wiem co się ze mną stało.Kiedyś miałam w dupie co o mnie mówili.
-Witam piękną panią..Coś podać?
Zapytał miły kelner.
-Dzień dobry.Tak na wstępie nie szukam chłopaka.Ale dzięki za propozycję.No i poproszę gorącą herbatę z cytryną.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do najbliższego stolika dla dwóch osób.Wyjęłam mój szkicownik i nie wiem dlaczego zaczęłam bazgrać.Namalowałam aparat.Drugie zajęcie jakie lubiłam było fotografowanie.Od małego lubiłam robić zdjęcia i rysować.Jednak interesuję mnie także modeling.Gdy byłam mała przebierałam się w ubrania mamy i jej buty na obcasie.Zawsze mówiłam,że będę modelką.Szczególnie babci opowiadałam,że będzie widziała mnie w telewizji na wybiegu lub w TOP MODEL.Od niedawna rodzice a szczególnie mama namawiali mnie,abym poszła do programu.Całe szczęście,że się nie zgodziłam.Gdybym to zrobiła nie wiedziałabym,że mamy już z nami nie ma.Było to całe dwa miesiące a ja nie mogę zapomnieć.
-Proszę oto Pani zamówienie.
Powiedziała tym razem kelnerka.Uśmiechnęłam się do niej i podziękowałam.Schowałam szkicownik do torby i zaczęłam pić gorącą ciecz.Oparłam się łokciami o blat stołu i muskałam się gorącym kubkiem w usta.Trzymałam szklane naczynie przy malinowych wargach do tąd,aż zaczęły parzyć.Nagle usłyszałam dźwięk telefonu.Odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
-Taak?
-Siemka Rose!!!
Krzyknęła uradowana Kasia..
-Siemka co u was?
-A nic ciekawego..Poznałaś jakiś ładnych chłopaków?
-Boże Kaśka!Pytasz o to codziennie nie nie poznałam.Mam tylko koleżankę Maye.Fajna nawet.No i właśnie siedzę w Nados i piję herbatę.
Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Dobra nie to jest ważne...Bilet mam zarezerwowany na za tydzień.
-A misiek?
Zapytałam bez zastanowienia.
-Z nim musisz sama pogadać.Na mnie się obraził..
-Co? Dlaczego?
Westchnęłam.Nie lubiłam jak moi przyjaciele się kłócą.
-Bo wiesz widziałam jak całuje się z Amandą...Tym plastikiem no nie.I mu zrobiłam awanturę.A on mi powiedział,że to nie moja sprawa i żebym się odwaliła.No i ja się na niego obraziłam a on na mnie.Nie odbiera telefonu i nie odpisuje na smsy.
Powiedziała przejęta.Zaśmiałam się.
-Rozumiem..Dobra ja muszę kończyć bo zaraz 22 a mnie jeszcze w domu nie ma..
-LoL u nas jest 21...Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i upiłam ostatni łyk napoju.Zostawiłam kilka drobiazgów na stoliku i wyszłam z Nados.Było zimniej niż się wydawało.Przyspieszyłam kroku.Miałam na sobie gęsią skórkę.
Po 30 minutach byłam w domu.
-Gdzie ty się włóczysz?!
Zapytał mnie ojciec od progu..
-Nie krzycz na mnie byłam pozwiedzać Londyn.
-Dobrze Przepraszam.Jutro pojedziesz ze mną do pracy..
-Okej ale po co ja tam?
Zapytałam wchodząc do salonu.Zdziwiłam się gdy zobaczyłam kobietę siedzącą na kanapie.
-To jest Anne...Moja narzeczona.
Byłam lekko zaskoczona.Kobieta wstała i z uśmiechem podeszła do mnie.
-Słyszałam o tobie dużo słońce.Cieszę się,że mogę cię w końcu poznać.
Powiedziała i przytuliła mnie.
-Ja też się cieszę,że się dowiaduję o tej wspaniałej nowinie.
Powiedziałam oddając uścisk.
-Maamo! Ta golarka jest do dupy..
Usłyszałam krzyk ze strony łazienki.Odwróciliśmy się i zobaczyłam chłopaka w samych bokserkach.
Zakryłam usta dłonią i zaczęłam się cicho śmiać.
-Ołłł....Cóż to za piękna niewiasta.?
Powiedział lokers i podszedł do mnie.Nie powiem klatę to on miał nie złą.
-Harry ogarnij czuprynę..To moja córka Rose..Łapy przy sobie.
Powiedział mój ojciec.
-Ahh...no tak coś mi świta.To na nią czekaliśmy ze dwie godziny.Przez co nie zjadłem kolacji o tej porze co zazwyczaj?
-Tak Harry..Ale tak jak powiedział Mark ogarnij się...Ubierz się i zapoznaj z swoją "siostrą"..
Lokers od razu popędził do łazienki a ja do swojego pokoju.Polubiłam go.Łóżko stało przy ścianie na,której widniała brązowa tapeta.Na niej był napis "Tell me something sweet to get me by" Obok tego widniało zdjęcie pięknego Londynu.Obok łóżka było okno przez,które miałam ładny widok na inny dom w,którym paliło się światło.Obok łóżka stało biurko z laptopem i lampką.Jednak po drugiej stronie pokoju widniały drzwi do mojej prywatnej łazienki.Była piękna.Na tej samej kremowej ścianie był ciemny regał z książkami.Podobało mi się to.Na ścianie od południa były drzwi do wejścia do pokoju i szafa z ubraniami.Na drzwiach przywiesiłam zawieszkę "My small world".Usiadłam na łóżku i dopiero teraz dotarło do mnie,że będę dzieliła dom z rozwydrzonym nastolatkiem starszym ode mnie o dwa lata.Jednak głupszym o kilkadziesiąt lat.Chwyciłam moją komórkę i napisałam sms'a to Michała.
"Siemka misiek.Masz mi natychmiast zdać relacje.Jak mogłeś pocałować tego plastika. ;D xoxoxox" Uśmiechnęłam się sama do siebie i włączyłam facebooka.Akurat był Michał.
-No siemka młoda..
-Gadaj!
-No...Sorki muszę lecieć.
Powiedział i już go nie było.Co za palant.Powiedziałam i zaśmiałam się.Wyłączyłam fejsa i podeszłam do szafy.Wyjęłam piżamę składającą się z białej dopasowanej bluzki i krótkich różowych spodenek dresowych.Włosy rozpuściłam i uczesałam.Spojrzałam w lustro i zmyłam makijaż myjąc potem zęby.Ubrałam wziętą piżamę i na nogi włożyłam moje różowe stopki.Lubiłam ten kolor.Był taki kobiecy i przyjemny.Gotowa do spania wyszłam z łazienki.Miałam włazić do łóżka,ale zachciało mi się pić.Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam,że długo siedziałam w łazience bo już za 10 północ.Po cichu zeszłam na dół.Było ciemno nic nie widziałam.Nie chciałam zapalać światła,aby pies sąsiadów nie zaczął szczekać.Tak wiem idiota ale cóż poradzić.Przez przypadek na coś wpadłam.Raczej nie na coś tylko na kogoś.
-Ałłaa...
Zawył lokers.Mi na szczęście nic nie było.Nagle światło zapaliło się a ja zorientowałam się,że jestem twarzą w twarz z Harrym.Usłyszeliśmy chrząknięcie i popatrzyliśmy w tamtą stronę.Stał tam tata z skrzyżowanymi rękami na piersi i mama Harrego z uśmiechem.Zerwałam sie szybko z Harrego i zobaczyłam,że był on w samych bokserkach.Zarumieniłam się.
-Ja...tylko po picie.
Powiedziałam speszona.
-Jaa....Ja też.
Powiedział chłopak.Chwyciłam za sok ananasowy.Jednak w tym samym momencie co on.Znów ten jebany rumieniec.Wzięłam pierwsza i nalałam sobie do szklanki biegnąc potem do pokoju.Wpadłam tam jak torpeda.Ciekawe co sobie o mnie pomyśli Anne.Masakra.Napiłam się soku i wlazłam pod ciepłą kołderkę.Nie minęło 15 minut a usnęłam.
Obudziły mnie hałasy z pokoju obok.
-Harry!
Krzyknęłam szeptem.Podniosłam głowę i chwyciłam kubek z sokiem.Zza ściany słyszałam śmiechy.Wychyliłam się z pokoju i krzyknęłam na cały korytarz.
-Harry zamknij twarz albo ci pomogę!!!!!
Od razu zrobiło się jakoś ciszej.Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro.Wyglądałam okropnie.Czyli jak zawsze.Chwyciłam szczotkę do włosów i zaczęłam je czesać.Ubrałam się w kremową bieliznę,krótkie jeansowe spodenki i bluzkę,którą wpuściłam w dolną część garderoby.Na nogi ubrałam czerwone conversy.Włosy uczesałam w wysokiego koka i lekko się pomalowałam.Chwyciłam torbę z flagą anglii i włożyłam do niej książki,szkicownik,słuchawki,krem i telefon oraz portfel.Z tym zestawem zeszłam na dół.Siedziała tam Anne.
-Wybierasz się gdzieś słońce?
Zapytała z uśmiechem.
-Tak muszę iść do szkoły.
Uśmiechnęłam się do niej.
-Ahh no tak.Przepraszam jestem roztargniona.Poczekaj Harreh cię odwiezie.
-Nie nie trzeba..On ma gości...
Powiedziałam.Nie chciałam,aby nie zawoził.
-No i duży samochód.
-Nie.Proszę nie robić robię kłopotu.Wie Pani jak to jest.On jest starszy i na pewno nie chce tracić czasu...Nie trzeba.
-Złotko.Po pierwsze nie mów do mnie Pani.Jeśli chcesz możesz do mnie mówić mamo.Nie chcę się narzucać.
-Dobrze...MaMO
Powiedziałam z uśmiechem.Nikt mi nie zastąpi mamy,ale Anne jest mi już bardzo bliska.
-A Harry to twój brat ma obowiązek cię zawieść.
-Gdzie zawieść?
Zapytał lokers schodząc z góry z czwórką innych chłopków.
-NIGDZIE...Ja muszę iść.Cześć.
Powiedziałam i czym prędzej ruszyłam do wyjścia..Gdy byłam przy furtce wypuściłam powietrze z płuc.Mało brakowało,a bym musiała się z nim męczyć.Po 15 minutach weszłam na teren szkoły.
-Siemka jak tam?
Zapytała mnie Maya.
-W porządku.Poza tym,że tata ma narzeczoną i ona ma syna...
-Ooo a jak się nazywa? PRzystojny?Ile ma lat?
-Harry Styl...coś tam.Taki sobie...I ma 19 lat...
-O boże...To Harry Styles! Ma loczki?
-Takk? Z kąt go znasz?
-Jak to ty nie wiesz.On ma zespół.One Direction.
Zdziwiłam się.Nie słyszałam o tym zespole.Lekcje minęły mi w miarę spokojnie.Gdyby nie to,że na matmie dostałam jedynkę za kartkówkę.No cóż zdarza się.Moja pierwsza jedynka w nowej szkole..Ojciec mnie zabije.Pomyślałam.Wyszłam ze szkoły i ruszyłam w strone domu.Nie minęło 15 minut i już byłam pod bramą.Weszłam do domu i krzyknęłam.
-JEEESTEM!!
Weszłam do salonu i zobaczyłam tylko Anne.
-Hej Rose.Jak w szkole?
-Fatalnie...Dostałam jedynkę z matmy...
-Ehh..Nie pierwsza nie ostatnia.
Powiedziała i uśmiechnęła się.
-Tacie to powiedz.
-Ty mu powiesz a ja go jakoś przekonam,aby nie nakrzyczał za bardzo.
Uśmiechnęłam się.
-Głodna?
-Baardzo...A gdzie Harry?
Zapytałam.
-W studiu.Będzie za godzinę z zespołem.
-A więc to prawda.
Powiedziałam sama do siebie.
-Tak.Zapewne jakaś koleżanka ci powiedziała.Miała racje.Ale dziwne,że ty o nich nie słyszałaś.
-Nie słuchał zespołów.
Powiedziałam z uśmiechem.Anne postawiła mi przed nosem naleśniki z nutellą.Uśmiechnęłam się do niej szeroko.Zaczęłam pałaszować to co mi dała.Były takie dobre,że jadłam je ponad 30 minut.
-No w końcu..Ile można jeść.
Powiedziała Anne.
-To było takie pyszne,że inaczej się nie dało.
"Mama" się zaśmiała.Gdy szłam na górę drzwi się otworzyły.No i koniec spokoju.Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.Szłam do niego powoli jednak Harry był pierwszy.
-Taaak?
Zapytał.Podbiegłam do niego.
-Oddaj mi to!
-Misiek tak?
-DAWAJ TO MOJE!
Powiedziałam i wyrwałam mu komórkę.
-No siemka już jestem...
-Kto to był..
-Nikt ważny.Po co dzwonisz?
Zapytałam.Chłopcy przyglądali mi się.Dopiero teraz zobaczyłam,że jeden z nich to blondyn,drugi to mulat z postawioną grzywką i pasemkiem,trzeci obcięty na krótko i czwarty brunet z lekko postawioną grzywką.
-Co ty na to?
-C-co? Na co?
-Ehh...Co ty na to,abym przyjechał z Kasią 6 lipca?
-Okej..Już zgoda?
-Tak wyjaśniliśmy sobie wszystko.
-I bardzo dobrze.
-Vas Happin?!
-YES BEBY!
Powiedziałam i zaśmiałam się.
-Ok narka..
-Pa..
Powiedziałam i rozłączyłam się.Podeszłam do Harrego.I przytuliłam go.
-Jeśli jeszcze raz dotkniesz mój telefon to się źle skończy..
Szepnęłam mu do ucha i odsunęłam się od niego.
-To jest Rose...A to Liam,Zayn,Louis i Niall.
Powiedział Harreh.
-Miło mi...
Powiedziałam..
________________________________________________________________________
JEEEEST 2 RODZIAŁ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz